Cotygodniowy audyt kanałów

Cotygodniowy audyt kanałów

Jeżeli nie chcesz tego robić .. to podeślij ten artykuł komuś z Twojego zespołu, który na pewno powinien to zrobić 🙂

Od ponad 25 lat siedzę w sprzedaży, a od ponad 20 — w zarządzaniu zespołami i firmami. To oznacza, że to, co tu przeczytasz, nie jest kolejną teorią z Internetu, tylko wnioski z prawdziwych wdrożeń: takich, gdzie ktoś musi dowieźć wynik, ktoś musi go policzyć, a ktoś inny na koniec jeszcze wypłacić prowizje.

Na co dzień raczej siedzę w swoich firmach na tylnym fotelu i patrzę, czy wszystko jedzie w dobrą stronę. Ale od czasu do czasu, w Casbeg.com – swoją drogą naprawdę jednej z najlepszych firm doradczych w Polsce – wchodzę do organizacji klientów i pomagam im ogarnąć procesy tak, żeby firma realnie dowoziła, a nie tylko ładnie o tym opowiadała na slajdach.

Któż z nas nie spotkał się z sytuacją, że ktoś pisze: „wrzućcie to na kanał projektu”, tylko… jaki kanał projektu? Ten stary? Ten nowy? Ten „-2”? A może ten, gdzie są prawie ci sami ludzie, ale brakuje dwóch osób, które powinny to widzieć?

Kto nie ma w komunikatorze choć jednego kanału typu: „to już chyba nie działa, ale zostawmy, bo może się przyda”? I nagle masz 180 kanałów, z czego 60 jest martwych, 40 dubluje temat, a 20 ma nazwy w stylu „temat-na-chwile”, tylko że ta „chwila” trwa od 2022.

I teraz najważniejsze: to nie jest problem konkretnego narzędzia. Teams, Slack, Google Chat, Discord, Rocket.Chat… nieważne. W praktyce chodzi o higienę kanałów – czyli o utrzymanie porządku w tych „pokojach rozmów” tak, żeby ludzie nie musieli zgadywać, gdzie pisać, gdzie szukać i gdzie zapadają decyzje.

Z perspektywy lat widzę jedno: porządek w kanałach nie robi się sam. Jest jak sprzątanie w kuchni. Jak nie masz rytuału, to nawet najlepsza kuchnia kończy jak po imprezie.

Dlatego proponuję coś banalnego, ale skutecznego: cotygodniowy audyt kanałów – 30 minut. Rozwiązanie jest proste. Reszta to egzekucja.

Dlaczego ten audyt jest potrzebny, nawet jeśli u mnie działa?

Tak myśli większość: „Przecież my się dogadujemy”. Ale w praktyce… koszt płacisz nie w „dogadywaniu się”, tylko w szumie: dopytywaniu, szukaniu, przeklejaniu, gubieniu ustaleń.

Gartner (przez HBR) podał twardy sygnał ostrzegawczy: w badaniu 38% pracowników mówi, że dostaje „nadmierny” wolumen komunikacji w organizacji. (hbr.org) To jest klasyczny efekt kuli śnieżnej: im więcej kanałów bez ładu, tym więcej wiadomości „na wszelki wypadek”, tym mniej ludzi czyta, tym więcej pytań, tym więcej wiadomości…

Gartner wprost rekomenduje m.in. optymalizację zarządzania kanałami, redukcję redundancji i audyty, żeby ograniczać szum i poprawiać „akcyjność” komunikacji. (gartner.com)

Czyli: nie chodzi o to, żeby ludzie pisali mniej. W rzeczywistości chodzi o to, żeby pisali w przewidywalnych miejscach, a komunikator przestał być czarną dziurą.

Czym jest audyt kanałów, gdy Twoi klienci mają różne komunikatory?

Na początku ustalmy jedno: Nie uczę „klikologii”, staram się uczyć zasad, które działają wszędzie.

Nazwy są różne (kanał/pokój/przestrzeń), ale mechanika jest ta sama: masz miejsca, w których zbierają się ludzie, pliki i decyzje. I audyt polega na tym, że co tydzień podejmujesz cztery typy decyzji:

  1. to zostaje, bo ma sens
  2. to trzeba ustandaryzować, bo jest potrzebne, ale jest zrobione „po omacku”
  3. to łączymy, bo się dubluje
  4. to zamykamy (najczęściej archiwizujemy), bo nie ma sensu dalej tego utrzymywać

Większość narzędzi ma dziś sensowną archiwizację: kanał staje się „tylko do odczytu”, dalej można szukać w historii i nie rozkręca się nowy chaos. Jeśli narzędzie Twoje lub  Twojego klienta nie ma wygodnej archiwizacji, to i tak da się to zasymulować: „kanał zamknięty – link do miejsca docelowego – zero nowych wątków”.

Jakie pytania musisz sobie zadać, żeby nie robić teatru?

W praktyce wygląda to tak: audyt nie może być „pogadanką o kanałach”. To ma być szybki przegląd, który kończy się ruchem w systemie.

Np na każdy kanał zadaj sobie kilka pytań, zawsze te same:

Czy ten kanał ma jeden, zrozumiały cel?
Czy ktoś jest za niego odpowiedzialny?
Czy nazwa daje się odgadnąć i wyszukać?
Czy jest opis/temat, który tłumaczy ludziom, po co tu są?
Czy ten kanał żyje – albo ma sens jako referencja?
I wreszcie: czy on nie jest dublem innego kanału?

Jak wygląda 30 minut tygodniowo, krok po kroku?

Załóżmy, że jest piątek (albo poniedziałek rano – kto jak woli) i masz 30 minut. I teraz: to nie ma być „sprzątanie całej firmy”. To ma być minimalna dawka, ale regularna.

Pierwsze 5 minut to wybór kanałów. Zwykle około 10: kilka, które są podejrzanie ciche, kilka, które dublują temat i kilka, o które ludzie ciągle pytają „gdzie to wrzucić”.

Kolejne 10 minut to triage: dla każdego kanału podejmujesz decyzję z czterech (zostaje / standaryzujemy / łączymy / archiwizujemy). Tu działa prosta zasada: decyzja ma być szybka, bo inaczej wpadasz w paraliż decyzyjny – czyli jedziesz na hamulcu ręcznym.

Następne 10 minut to realne ruchy:

  • jeśli kanał zostaje, doprowadzasz go do standardu (nazwa, opis, pierwsza przypięta informacja),
  • jeśli dubluje inny, robisz przeniesienie do jednego miejsca,
  • jeśli jest martwy, archiwizujesz go, żeby nie zanieczyszczał wyszukiwarki i onboardingów
  • Ostatnie 5 minut to komunikat i ślad. Jedna krótka wiadomość „co zamknęliśmy, gdzie teraz pisać” i krótka notatka w dzienniku audytu. Bez tego ludzie będą odkopywać stare kanały i robić nowe kopie, bo „tamtego nie ma”.

To jest dokładnie ten moment, w którym audyt przestaje być teorią, a zaczyna działać.

Kiedy łączyć, a kiedy zostawić dwa kanały?

To jest klasyczny dylemat – i tu nie ma jednej odpowiedzi. Jest za to kilka prostych testów, które w praktyce ratują sytuację.

Jeśli dwa kanały mają ten sam cel, tylko inne nazwy, to zwykle warto je scalić, bo dublowanie robi szum i gubi decyzje. Jeśli natomiast jeden kanał jest „ogólny” (np. projekt), a drugi „operacyjny” (np. helpdesk/zgłoszenia), to rozdział bywa sensowny, bo inne są oczekiwania co do reakcji i stylu rozmowy.

Kluczem jest równowaga między przejrzystością a rozdrabnianiem. Im więcej kanałów, tym większa pokusa, żeby „wrzucać wszędzie”, a potem nikt nie wie, gdzie patrzeć.

Co standaryzować, żeby działało w każdym komunikatorze?

Tu jest mój ulubiony kawałek, bo daje największy zwrot za najmniejszy wysiłek.

Pierwszy standard to nazwy przewidywalne. Slack wręcz ma osobne wytyczne, jak ustalać zasady nazewnictwa kanałów i jak używać prefiksów, żeby ludzie mogli „zgadnąć” nazwę kanału zanim ją znajdą. (Slack) W innych narzędziach robisz to samo – tylko bez „slackowej” terminologii.

Drugi standard to opis i temat kanału. tu Topic/description mają pomagać ludziom zrozumieć, co się tu dzieje. W każdym narzędziu da się to zrobić: albo natywnie, albo przez pierwszą przypiętą wiadomość.

Trzeci standard to karta kanału – jedna przypięta informacja, która mówi: po co kanał jest, kto go prowadzi, co tu wrzucamy, a czego nie. Slack ma na to gotowy koncept „channel overview” jako przypiętą wiadomość – i to jest świetny wzorzec, bo działa niezależnie od platformy. 

Można zrobić  to w prostej wersji, takiej do skopiowania:

Cel kanału:
Wrzucamy tu:
Nie wrzucamy tu: … (i gdzie zamiast)
Kiedy pingujemy wszystkich:
Właściciel:

I nagle ludzie przestają zgadywać. A Ty przestajesz gasić pożary „gdzie to było”.

Co może pójść nie tak?

Najczęstszy błąd? Audyt bez właściciela. Jeśli „wszyscy” dbają o porządek, to w praktyce nie dba nikt. Drugi błąd to zbyt duży rozmach: próba posprzątania całej organizacji naraz. Trzeci – brak komunikatu po zmianach, przez co ludzie tworzą nowe kanały „bo nie wiedzieli”.

I jeszcze jedna pułapka, której nie widać od razu: audyt zrobiony raz na kwartał. Brzmi rozsądnie. W praktyce kanały rosną szybciej niż zdążysz je przyciąć. Dlatego ja wolę małą dawkę co tydzień.

Na koniec

W skrócie: cotygodniowy audyt kanałów to najtańszy sposób, żeby komunikator nie zamienił się w śmietnik – niezależnie od tego, czy klient siedzi w Slacku, Teamsie czy czymkolwiek innym. Bez planu masz nie ryzyko, tylko gwarancję porażki. Z planem – masz przewidywalność.

I jedna ważna rzecz: jeśli chcesz użyć wiedzy z tego tekstu gdziekolwiek dalej: szkolenie, podcast, własny artykuł, a nawet karmienie AI- nie mam z tym problemu. To nie jest oficjalny głos Casbeg, tylko mój tekst i moje wnioski dlatego będzie mi po prostu miło (i będzie fair), jeśli dodasz coś w stylu:  „Źródło: artykuł (link) Marcina Deręgowskiego z firmy konsultingowej Casbeg.com”.


Ustawienia prywatności
Tlen Business

Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić prawidłowe działanie serwisu i analizować ruch. Możesz samodzielnie zdecydować, które kategorie cookies chcesz zaakceptować.

Niezbędne

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.